Aktualności

Z myślą o seniorach

Jednym z gości i panelistów Forum Ekonomicznego i Forum Trzeciego Wieku A.D.2017 był Janusz Marszałek, prezes Polskiej Unii Seniorów i wiceprezydent Europejskiej Unii Seniorów. Miałyśmy okazję zadania mu kilku pytań dotyczących działalności, mało jeszcze znanej większości z nas, organizacji. 

Proszę nam powiedzieć, czym zajmuje się Polska Unia Seniorów?

Najpierw parę informacji o jej powstaniu. W grudniu 2010 r. Irena i Henryk Łagodzcy – powstańcy warszawscy, z grupą byłych więźniów obozu Auschwitz, Jerzym Bieleckim, Józefem Stósem, Władysławem Szepelakiem oraz innymi osobami, m.in. Markiem Nawarą, b. Marszałkiem Małopolski i ze mną, ówczesnym prezydentem Oświęcimia, założyli bezpartyjną Polską Unię Seniorów (PUS) z siedzibą w Oświęcimiu. Z woli byłych więźniów obozów koncentracyjnych – członków PUS – Miasto Oświęcim wybrane zostało na siedzibę główną tego działającego w Polsce i poza jej granicami stowarzyszenia (więcej na stronie: http://www.uniaseniorow.pl).

Aktualnie jest to organizacja z oddziałami warszawsko - mazowieckim i śląskim. Przygotowywane są do założenia kolejne oddziały Ziemi Łódzkiej,  Opolskiej i Dolnośląskiej. Każdy oddział to niezależne stowarzyszenie, działające w oparciu o wspólny, przyjęty przez Walne Zebranie oraz zaakceptowany przez krakowski KRS statut Polskiej Unii Seniorów. Przedstawiciele zarządów oddziałów PUS uczestniczą w pracach zarządu głównego. Od 2011 r. Polska Unia Seniorów należy do Europejskiej Unii Seniorów (ESU) z siedzibą w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Pierwszym prezesem Zarządu PUS był Henryk Łagodzki – żołnierz rotmistrza Witolda Pileckiego. Po jego śmierci, od października 2012 roku objąłem funkcję prezesa Zarządu PUS, od 2013 r. jestem jednym z 12 wiceprezydentów ESU, w której uczestniczą organizacje z 24 krajów Europy. Głównym celem założycieli PUS jest działanie na rzecz poprawy jakości życia seniorów poprzez stworzenie systemu umożliwiającego budowę, odpowiednich dla tej grupy wiekowej, kompleksów mieszkaniowych. Szczególnie ważna, z punktu widzenia byłych więźniów KL Auschwitz, jest również działalność na rzecz pokoju w Polsce i na świecie. Stąd działania na rzecz budowy tzw. Centrum Pokoju - Kopca w Oświęcimiu. Na razie tego projektu do tej pory nie udało się jeszcze zrealizować (więcej o tym projekcie na stronie internetowej http://www.peacemound.org). Od 2012 roku podejmujemy także próby przekonania polskich parlamentarzystów do skorzystania z niemieckiego wypróbowanego od 1995 roku wzorca ustawowego rozwiązywania problemów osób wymagających stałej pielęgnacji i mamy nadzieję, że te działania przyniosą w efekcie przyjęcie takiej ustawy w polskim systemie prawnym.

Jak wygląda przygotowanie do realizacji projektu pilotażowego domu z mieszkaniami dla seniorów w Oświęcimiu?

Oparliśmy się na holenderskim wzorze z Rotterdamu, na modelu stworzonym przez prof. Beckera pod szyldem organizacji Humanitas. Można obejrzeć w Internecie materiał filmowy o tym projekcie: "Nadzieja polskich seniorów" - krótka wersja - Zwiastun (3,24 min.):"https://goo.gl/0euqG  pełna wersja - ok. 15 minut https://www.youtube.com/watch?v=sL6lHNTqH6M

Przewidujemy budowę domu, w którym będzie 180 mieszkań, każde o pow. 35 m2 (przedpokój, pokój dzienny z aneksem kuchennym, sypialnia i balkon). W razie potrzeby, z każdego lokalu mieszkalnego będzie można wezwać szybką pomoc. Na V piętrze będzie część pielęgnacyjna dla około. 70 leżących pacjentów. Parter jest przewidziany na ogólnie dostępną część komercyjną i socjalną, w której pomieszczą się m. in. kawiarnia, restauracja, gabinety lekarskie i rehabilitacyjne, sklep oraz dzienny dom pobytu dla seniorów. Mieszkańcy będą mogli spotykać się i nawiązywać kontakty. Będzie tam możliwość realizowania swoich zainteresowań w grupach miłośników książek, muzyki, malarstwa itp. Będzie miejsce na koncerty i na modlitwę. Ten dom – galeria ma też służyć rozwijaniu współpracy międzypokoleniowej i będzie działał w otoczeniu osiedla mieszkaniowego z ok. 10 tysięczną społecznością. Jestem przekonany, że oświęcimski projekt pilotażowy stanie się wzorcem do naśladowania i zbudowania w przyszłości sieci takich kompleksów mieszkaniowych w różnych miastach w Polsce.

A źródła finansowania takiego przedsięwzięcia?

Jesteśmy w trakcie wykupu działki budowlanej o powierzchni 7403 m2. Niestety, z braku wsparcia unijnego i rządowego, w oświęcimskim pilotażowym kompleksie mieszkania będą sprzedawane na własność. Większość starszych ludzi ma swoje własnościowe mieszkania i nosi się z zamiarem, zwłaszcza, gdy grozi im samotność, sprzedania obecnego, często zbyt dużego lokalu, czy domu i zamieszkania tam, gdzie można się czuć bezpiecznie i na odpowiednim poziomie komfortu. Według naszego rozeznania, nie będzie problemu ze sprzedażą mieszkań w oświęcimskim kompleksie. Prowadzimy aktualnie negocjacje z bankami i osobami prywatnymi w sprawie domknięcia planu finansowania tego projektu.

Jest Pan współzałożycielem i członkiem Zarządu Ogólnopolskiego Porozumienia o Współpracy Rad Seniorów. Jak Pan widzi rozwój tej formy ruchu obywatelskiego?

Rady Seniorów przy samorządach lokalnych zaczęły być tworzone dzięki ustawowym regulacjom prawnym z 2013 roku. W tym krótkim czasie powstało już ponad 300 takich Rad Seniorów i są one ciałami doradczymi dla prezydentów i burmistrzów miast. Mają one bardzo ważną rolę do spełnienia, by pomóc jak najlepiej w zaspokajaniu potrzeb ludzi starszych i służyć także ogromnym życiowym doświadczeniem swoich członków. Jakże wiele problemów można rozwiązać w sposób nawet bezkosztowy lub przy niewielkich nakładach finansowych. Rady Seniorów powinny mieć więc przede wszystkim wgląd w plany gmin, opiniować je i ewentualnie korygować, przedstawiając potrzeby seniorów i inicjując konieczne działania na ich rzecz. W tej współpracy dużo zależy od wzajemnych relacji przedstawicieli samorządu i rad seniorów. Obie strony muszą się nauczyć poważnego i uczciwego wzajemnego traktowania się. Uważam, że Rady Seniorów mają ogromne pole działania w osiąganiu coraz lepszego zaspokajania potrzeb osób starszych oraz budowaniu porozumienia międzypokoleniowego.

Dziękujemy za rozmowę. 

Barbara Gieroń, Maria Halina Starzyk

 fot. P. Droździk

Niemieccy seniorzy

Gość specjalny VII FORUM Trzeciego Wieku - Dr Renate Hainisch – niemiecka polityk i farmaceutka, posłanka do Europarlamentu IV kadencji. Od 2001 r. stała przedstawicielka BAGSO (niemieckiej organizacji seniorów) w Brukseli. W 2002 r. powołana do Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, organu doradczego i opiniodawczego Unii Europejskiej.

Jest Pani Doktor członkinią Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. Co jest przedmiotem waszych prac?

Komitet nie jest ciałem politycznym, lecz organem doradczym i opiniotwórczym Unii Europejskiej. Należą do niego przedstawiciele pracodawców, związków zawodowych, organizacji pozarządowych wszystkich krajów Unii. Tu sytuuje się BAGSO zrzeszające organizacje niemieckie, które reprezentują interesy osób starszych. Doradzamy UE w kwestiach polityki gospodarczej i społecznej. Staramy się wypracować wspólne stanowisko dla różnych grup.

Jakimi problemami zajmują się niemieckie organizacje seniorów?

W BAGSO zrzeszonych jest ponad 110 takich organizacji – nasz głos jest bardzo silny. Jeśli ministerstwa mają problem, to zwracają się do nas, BAGSO go opracowuje i przekazuje z powrotem. Jest pośrednikiem pomiędzy seniorami a rządem, opiniuje rządowe projekty. Dodatkowo przy ministerstwach są jego przedstawiciele. W czasie kampanii wyborczej BAGSO przedstawia wszystkim partiom konkretne zadania do zrealizowania przez następny rząd. Rząd corocznie przedstawia sprawozdanie z opisem realizacji zadań dotyczący osób starszych, które mają sprawić, by „seniorzy nie siedzieli za piecem”. Głównym celem organizacji jest podnieść lub zachować jakość życia seniorów, których w RFN jest 13 milionów. Szczególną wagę przykłada się do opieki zdrowotnej, zwłaszcza na obszarach wiejskich, dostosowania innowacji technologicznych do możliwości osób starszych, projektowania miast i mieszkań z myślą o zapobieganiu powstawania barier architektonicznych.

 Jak duży jest wolontariat w tej grupie wiekowej?

Niemieccy seniorzy bardzo się angażują, masowo biorą udział w wolontariacie, niekiedy wkładając w tę formę działania własne pieniądze. Jest program międzypokoleniowego kształcenia – seniorzy idą do przedszkoli, szkół, kościołów, starają się przekazać młodszym swoje doświadczenie, propagować zdrowy styl życia. Znikły rodziny wielopokoleniowe, trzeba młodym zastąpić dziadków i równocześnie pokazać, że starość jest zwykłym etapem życia, który czeka każdego, pokazywać pozytywny jej obraz. Są programy współpracy z rodzicami, przygotowujące ich do kontaktów z dziećmi, programy muzyczne: wnuki i dziadkowie. Jest duża liczba organizacji przy kościołach, a ostatnio w związku z napływem uchodźców z małymi dziećmi, zaszła konieczność pomocy przy nauczaniu w szkołach języka niemieckiego – w to także angażują się seniorzy.

Jak wygląda opieka nad osobami niesamodzielnymi?

W 80 % taka opieka jest w domach, ale nie w rodzinach. Zmiana modelu rodziny spowodowała, że takimi osobami zajmują się opiekunki, często z Polski. W Europie dyskutuje się i szuka takich rozwiązań, aby Polacy nie musieli masowo szukać pracy na Zachodzie - wyjściem byłoby podniesienie płac. Niemcy mają Ustawę Pielęgnacyjną, która zapewnia jednakową, na bardzo wysokim poziomie – opiekę. W Europie prawo opiekuńcze jest zróżnicowane. Niestety, nie wszystkie kraje mogą sobie pozwolić na model niemiecki – barierę stanowią finanse. 

Niemieccy seniorzy mają bardzo bogatą ofertę zajęć, które pozwalają im zachować sprawność fizyczną i intelektualną. Czy są pośród nich Uniwersytety III Wieku?

Rzeczywiście, mamy bardzo dużo możliwości. Pozwala to zachować dobrą kondycję fizyczną jak i sprawność umysłową. Jednak nie ma u nas czegoś takiego jak UTW, z którymi zetknęłam się w Polsce i jestem pod ich dużym wrażeniem. Kształcenie seniorów odbywa się na Uniwersytetach, programy przygotowują profesorowie akademiccy, metody nauczania są dostosowane do możliwości osób starszych. Problemem jest często komunikacja, gdy Uniwersytet jest zbyt oddalony. Są zatem tworzone Wyższe Szkoły dla Społeczeństwa – centra szkoleniowe organizujące różne kursy: szycia, językowe itp. Kładziemy duży nacisk na rozwijanie swoich zainteresowań, kształcenie, uczestnictwo w życiu społecznym, dialog z młodym pokoleniem.

Rozmawiały: Barbara Gieroń, Maria Halina Starzyk

fot. P. Droździk

Sądeckie miodem płynące- seniorzy UTW na wycieczce

 

Po obfitujących w wykłady i warsztaty sesjach Forum III Wieku w Krynicy i Nowym Sączu prawie 60-osobowa grupa seniorów z całej Polski i Ukrainy pojechała na zasłużony odpoczynek do krainy miodem płynącej czyli do podsądeckich Stróż i Kamiannej.

Cudowna pogoda pozwoliła nam zobaczyć wszystko, choć czasu było trochę mało. Zaczęliśmy od Gospodarstwa Pasiecznego „Sądecki Bartnik”, którego właścicielem jest rodzina Kasztelewiczów. Wspaniałe Muzeum Bartnictwa, a zwłaszcza świetna pani przewodnik natchnęła wielu z nas miłością do pszczół i ich ciężkiej pracy. Bartnictwo to podobno najstarszy zawód świata , chociaż niektórzy twierdzą, że inny zawód jest najstarszy. Ale to pszczoły dają nam wielkie szanse nie tylko na zdrowie, ale również na wypoczynek. Nie bójmy się tych cudownych owadów, których wielomilionowa w latach praca niejednego wyratowała. Muzeum z roku na rok poszerza swoje eksponaty i ich multimedialna prezentacja zrobiła na nas wielkie wrażenie, tym bardziej, że wielu z nas pierwszy raz w życiu  było w takiej pasiece. Potem oczywiście były zakupy, bo też miody Kasztelewiczów, u źródła kupione, to nie są miody z supermarketu.

Do słynnej Kamiannej, do pasieki „Barć”, dziecka śp. ks Henryka Ostacha, dojechaliśmy z wielkimi kłopotami, bo objazd był po górkach a autokar duży, ale w końcu dotarliśmy do celu. Po drodze była okazja zobaczyć piękne widoki Beskidu Sądeckiego i wspaniale zadbane ogrody i domy miejscowych mieszkańców. Wszyscy byliśmy pełni podziwu, bo przecież bogacze tam nie mieszkają (miejscowość nazywa się Wawrzka). W Kamiannej powitał nas w stroju lachowskim właściciel pasieki J. Nowak, który w miejscowej cerkiewce opowiadał ze swadą ciekawą historię tego miejsca, wyciągniętego z niebytu ponad 40 lat temu przez ks. Ostacha. Tu trzeba się trochę natrudzić chodzeniem pod górkę, ale warto. Mieliśmy szczęście, bo zaraz po nas przyjechało kilka autokarów i zrobił się tłok. Wszyscy do autokaru wracali z pełnymi siatkami miodów, propolisu, mleczka pszczelego itd. W trakcie powrotu trochę pośpiewaliśmy, trochę dowiedzieliśmy się o historii tych miejsc. Grupa była wspaniale zorganizowana i punktualna – co zdarza się rzadko - i co do minuty byliśmy w Sączu pod hotelem. Pełni nowych niezapomnianych wrażeń wielu zapowiedziało ponowny przyjazd na Sądecczyznę, by już w swoim gronie kosztować wody mineralnej, miodu i słynnej łąckiej śliwowicy.

Dziękując wszystkim za miłą atmosferę spisał  pilot wycieczki  Krzysztof Niewiara

fot. T. Legutko

fot. T. Legutko

fot. T. Legutko

fot. T. Legutko

Dla słuchaczy

Biuletyn SUTW

Polecamy

Należymy do

Stowarzyszenie Sądecki Uniwersytet Trzeciego Wieku jest członkiem Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń UTW

Szukaj na stronie